Styczeń 2006
Jak
ten czas umyka…. Aż trudno uwierzyć, że nie
pisałem prawie od roku.
Tyle rzeczy wydarzyło się w tym czasie,
jedne były przyjemne inne nie warte
zapamiętania. Jestem coraz starszy, dni
mijają powoli. Od kiedy dwunożna przestała
wywozić mnie z domu na kocie spędy moje
życie znacznie zwolniło i stało się
spokojniejsze. Mało w nim adrenaliny, jem,
śpię, rozmyślam, przetrzepię futro Queenie i
znowu jem… Dwunożna mówi do mnie „Misiu”
lub „Spaślaczku”. Nie jestem pewien czy nie
powinienem się obrazić. Wszyscy dwunożni na
mój widok biorą głęboki wdech i …są
zachwyceni. Są oczywiście wyjątki. Dwunożna
patrzy ze zgrozą na pustą miskę i z rozpaczą
w głosie woła „ Elber, jesteś coraz
grubszy!!”. Taaak…trzeba było o tym
pomyśleć zanim mnie pozbawiła tego co
najcenniejsze.
Było piękne lato gdy dwunożna wpadła w szał.
Zaczęło się od Merlina. On poszedł na
pierwszy ogień pod nóż Szamana. Niestety
mimo, że teoretycznie niepełnowartościowy
był od początku, a bezwartościowy po
pierwszej operacji – Rudy świetnie radził
sobie z dziewczynami. Oprócz karesów
postanowił jeszcze zaznaczyć terytorium.
Dwunożna podjęła decyzję o ponownym cięciu i
definitywnym przeszukaniu Merlina w celu
odnalezienia zakonspirowanego jądra- widma.
Operacja się powiodła – Rudy przestał być
kocurem raz na zawsze….
Niestety dwunożna nie zamierzała
poprzestać. Ja byłem drugi….
Teraz już spokojnie mogę przebywać z Queenką,
jeść, wspominać, jeść, rozmyślać,
leniuchować i… jeść.
Luty 2006
Dwunożnych
ciągle nie ma w domu. Wychodzą, wracają po
długim czasie …. Coś się kroi tylko jeszcze
nie wiem co.
Mam nadzieję, że nie jest to zapowiedź
przybycia nowego lokatora. Jak to zwykle
bywa - wszystko okaże się we właściwym
czasie. Dwunożni i tak nigdy nic nam nie
mówią.
25 maja 2006
Tu kończy się opowieść o świecie widzianym
oczyma Księciunia Elbera. Jego bystre
spojrzenie nie uchwyci już żadnego obrazu, w
jego zielonych oczach nie odbije się żadna
więcej myśl czy refleksja nad życiem. Tej
nocy nasz kot zasnął.

|